4 Harcerska Drużyna Koedukacyjna „Wega” rozpoczęła swoją działalność 12 marca 2014 roku. Niedawno obchodziła swoje 10. Urodziny. Początki nie były łatwe — brak harcówki, mała liczba członków i zbiórki organizowane w prywatnych mieszkaniach druhenek (bo choć byliśmy drużyną „koedukacyjną”, to na początku tylko z nazwy).
Z małej, kilkuosobowej grupy przez lata rozrośliśmy się do niemal 50 osób — wynik, którego nikt się wtedy nie spodziewał! Obecnie drużyna liczy ok. 30 członków. Nasza działalność osiągnęła zupełnie nowy poziom. Bierzemy aktywny udział w życiu Hufca: reprezentujemy sztandar naszego Hufca na uroczystościach miejskich i harcerskich, a czasem nawet sztandar Chorągwi podczas uroczystości państwowych, jesteśmy obecni w hufcowych zespołach - Komisji Rewizyjnej, Kapitule Stopni Wędrowniczych.
Obecnie drużynową jest druhna pwd. Weronika Klinger-Michalska, która przejęła granatowy sznur po druhu Jacku. Druh Jacek Klinger pełnił funkcję drużynowego od początku powstania drużyny, prze 9 lat, chociaż miała być to funkcja tylko „na chwilę”.
Drużyna podzielona jest na trzy zastępy. Dwa zastępy starszoharcerskie, których zbiórki odbywają się cyklicznie w Domu Harcerza oraz jeden zastęp wędrowniczy (ludzi, którzy łączą studia z harcerskim życiem). Funkcję zastępowych pełnią druh Maciej, druhna Amelka i druhna Julia.
Mówią, że harcerstwo to nie tylko mundur i ognisko — i my jesteśmy tego najlepszym dowodem. Choć działamy w różnych grupach wiekowych i funkcjonujemy w trzech zastępach, łączy nas wspólny duch, przyjaźń i zaangażowanie. Tworzymy jedną, zgraną, wegańską rodzinę!
Zdarza się, że zbiórka zaczyna się od herbaty i śmiechu, a kończy na głębokich rozmowach o życiu, świecie i tym, jak nie zgubić się w dorosłości?”
Czasem ktoś spóźni się na zbiórkę (najczęściej nasza drużynowa), czasem ktoś przyjdzie w dwóch różnych skarpetkach — ale nikt nie przychodzi przypadkiem. Bo Wega to nie tylko drużyna. To miejsce, gdzie można być sobą — trochę szalonym, trochę nieidealnym, ale zawsze potrzebnym.
Bo prawdziwa siła Wegi nie leży w liczbach, funkcjach czy mundurach — tylko w ludziach, którzy wybierają siebie nawzajem. I choć nikt z nas nie wie, gdzie dokładnie zaprowadzi nas kolejna harcerska przygoda, wiemy jedno: pójdziemy tam razem (i pewnie znowu ktoś zapomni rogatywki — ale jakoś damy radę).
